Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu - Złote Pióro 41: Solenizant i jubilat

Złote Pióro 41: Solenizant i jubilat

Przyjęło się mówić, że solenizant obchodzi imieniny, a jubilat urodziny lub jubileusz np. pracy. Tymczasem językoznawcy mają inne wytłumaczenie, które mija się z uzusem. Nawet można zaobserwować nasiloną kampanię informacyjną mającą na celu uświadomienie Polakom, że są w błędzie. Czy rzeczywiście jest ona potrzebna? Pozwolę sobie na przedstawienie sprawy w innym świetle, niż ostatnio można spotkać.

Także definicje słownikowe nie pasują do przyzwyczajeń językowych rodaków:

solenizant «osoba obchodząca danego dnia swoje imieniny albo urodziny»

Źródło: https://sjp.pwn.pl/szukaj/solenizant.html 

 

jubilat

1. «osoba, która obchodzi swój jubileusz»
2. daw. «emeryt, zwłaszcza emerytowany duchowny»

Źródło: https://sjp.pwn.pl/szukaj/jubilat.html

solenizant

osoba, która w określonym dniu obchodzi swoje imieniny lub urodziny

Źródło: https://wsjp.pl/haslo/podglad/77476/solenizant 

 

jubilat

1. osoba lub organizacja, która obchodzi jakiś jubileusz, urodzin, powstania lub rozpoczęcia jakiejś działalności

Źródło: https://wsjp.pl/haslo/podglad/68913/jubilat/5180118/osoba 

2. rower składany marki Jubilat

Źródło: https://wsjp.pl/haslo/podglad/68913/jubilat/5180119/rower 

3. pot. nagroda jubileuszowa wypłacana pracownikowi po określonej liczbie lat zatrudnienia

Źródło: https://wsjp.pl/haslo/podglad/68913/jubilat/5184146/nagroda 

Co do roweru, to napiszę tylko tyle, że miałem taki, był to jubilat 2. Od stycznia 2026 będzie się pisać Jubilat 2, niezależnie od tego, czy chodzi o markę, czy pojedynczy egzemplarz.

Wróćmy do osób. Przykłady z zakładki Cytaty:

Złoci jubilaci uhonorowani zostali medalem za długoletnie pożycie przyznanym przez Prezydenta RP.

źródło: NKJP: Jedność dwojga, Super Nowości, 1998

 

2:1 zwyciężyli gospodarze, robiąc tym samym imieninowy prezent swojemu sponsorowi Zdzisławowi Poprawie. Dla solenizanta były również życzenia i bukiet kwiatów.

źródło: NKJP: K. Juszczak: Turniej halowej piłki nożnej w Kobylej Górze: ZWYCIĘSTWO ZESPOŁU ZPM POPRAWA, Czas Ostrzeszowski, 2006

Według „Wielkiego słownika języka polskiego” solennie to w sposób poważny i uroczysty. Dlatego właśnie solenizant może obchodzić zarówno urodziny, jak i imieniny. „Słownik języka polskiego PWN” dodaje też, że solenny to także podniosły, ale i obowiązkowy i rzetelny, choć to inne znaczenia.

Także Poradnia Językowa PWN w 2003 r. trzymała się twardo słownikowych ustaleń:

Solenizant a jubilat – kiedy można którego użyć?

Solenizant to ktoś, kto ma danego dnia imieniny lub urodziny. Jubilat to ktoś, kto obchodzi jubileusz. Pięciolatek zdmuchujący świeczki na swoim torcie urodzinowym na pewno nie jest jubilatem. Nie są też jubilatami ani solenizantami górnicy w dniu 4 grudnia (Barbórka) ani nauczyciele w Dniu Edukacji Narodowej.

Mirosław Bańko

Czyżby? Myślę, że w praktyce dla większości Polaków pięciolatek chyba jednak może być jubilatem. Lubię trzymać się oryginalnych znaczeń, ale też dostrzegam, że język jest żywy i nie zawsze warto się upierać. Niekiedy nowsze zwyczaje językowe mogą być praktyczniejsze, więc nie zamykam się na nie, choć podchodzę z ostrożnością.

Słyszałem, jak prof. Jerzy Bralczyk w telewizyjnym programie „Jak to się mówi, czyli Kasia u Bralczyka” (czas: 20:55) powiedział, że jubileusz dotyczy bardziej okrągłych rocznic. Polecam obejrzeć podlinkowany odcinek. Zdziwiło mnie zaś, że na początku wypowiedzi pan profesor słowo urodziny zastosował w znaczeniu narodziny, choć rzeczywiście według słowników tak można (SJP PWNWSJP). A może to drugie znaczenie lepiej wykreślić? Niech urodziny będą tylko rocznicą, a nie momentem narodzin. Po co językowi dwuznaczność, skoro istnieją dwa wyrazy i można spokojnie rozgraniczyć ich znaczenie? Dawno nie spotkałem się z tym, aby ktoś mówił urodziny na dzień przyjścia na świat. Urodziny dla większości są pierwsze, drugie, czternaste itp., a narodziny dniem porodu. Mamy więc kolejny rozdźwięk pomiędzy słownikami a uzusem.

W internecie znajdziemy wiele źródeł, które lansują oficjalny, normatywny podział: solenizant – urodziny i imieniny, jubilat – jubileusz czegoś lub okrągła, duża rocznica (40, 50 lat). Walczą też z ich zdaniem błędnym zwyczajem panującym wśród Polaków. Chociażby to:

Trudno powiedzieć, skąd się wzięło pokutujące wśród użytkowników polszczyzny – błędne! – przeświadczenie, że JUBILAT to ktoś, kto obchodzi urodziny, a SOLENIZANT to ktoś, kto obchodzi imieniny.

JUBILAT to przekształcone łacińskie iubilatus używane od XVIII w. – najpierw w znaczeniu ‘prałat emeryt’, ‘emerytowany duchowny’, później ‘osoba obchodząca jubileusz’. JUBILEUSZ natomiast to nie jest jakakolwiek rocznica, tylko ‘ważna, okrągła rocznica czegoś, zwykle 25-lecie lub 50-lecie czyjejś działalności, ślubu, istnienia czegoś; także: uroczystość z okazji takiej rocznicy’ [NSPP]. Kiedy z JUBILATEM skojarzymy określenie DOSTOJNY, to zapamiętamy, że JUBILATEM nazywamy zawsze kogoś starszego, szacownego i mającego za sobą długi staż (zawodowy, artystyczny, małżeński, rodzinny).

SOLENIZANT – z francuskiego solennisant – to zarówno ‘osoba obchodząca w danym dniu swoje imieniny’, jak i ‘osoba obchodząca w danym dniu swoje urodziny’. Solenizantem może być zatem malutki Kubuś obchodzący swoje pierwsze urodziny, solenizantem może być też duży Jakub przyjmujący życzenia 13 maja lub 13 lipca z okazji św. Jakuba. Solenizantką będzie 100-letnia prababcia Marysia w dniu swoich urodzin, solenizantką będzie również ta sama prababcia Marysia w dniu swoich imienin, np. 15 sierpnia czy 8 września.

Źródło: [NSPP; WSPP; SWK, 138; PJ PWN; SJP PWN; SJP Dor; USJP; ESJP, I, 595; SWO]

https://nck.pl/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe/jubilat-czy-solenizant- 

Praktyka jest zaś taka, że Polacy lubią logikę w języku, a powyższe wyjaśnienia nie dość, że wyglądają na walkę z wiatrakami, to jeszcze moim zdaniem wprowadzają trudności w komunikowaniu się, choć w tej kwestii mieliśmy w klubie dyskusję. Widzę, że rodacy wolą prosty podział, a normy go... komplikują. Rozumiem więc, dlaczego ludzie trwają przy swoim. Co więcej, używanie tych wyrazów w znaczeniach wyjaśnionych przez językoznawców może doprowadzić do nieporozumień w stylu: to co on dziś obchodzi w końcu – urodziny czy imieniny? To trochę tak, jakby kazać ludziom mówić imieniny zarówno na dzień patrona imienia, jak i na rocznicę narodzin, a urodziny tylko na 50. czy 80. rocznicę przyjścia na świat. Czy pozwolilibyśmy sobie wmówić coś takiego? 

Podział na solenizanta, który ma imieniny, i jubilata, który skończył ileś lat, nawet nie musi być to okrągła rocznica, jest dla rodaków czytelniejszy. Dla mnie też. Chyba dobrze więc pogodzić się z tym stanem rzeczy. Nie zaszkodzi zapoznać się z pochodzeniem słów, ale nie widzę powodów, aby w tej kwestii zmieniać nawyki ludzi. Aż tak bardzo znaczenia nie odeszły od oryginałów. Są takie wyrazy, które przeszły większą metamorfozę (włoskie colazione to po polsku śniadanie, a nikt nie mówi, że trzeba to ujednolicić – przeczytajcie sobie pochodzenie kolacji, będzie ciekawie!). Niejedno słowo dziś znaczy coś trochę innego niż kiedyś, a nie ma z tego powodu problemów. Zmieniło się do stanu, który jest praktyczniejszy w użyciu. Co w tym złego? Dlaczego jubilat musi być dostojny? Czy w ogóle musi? Nie musi, dla mnie jest bez znaczenia, jak duża to rocznica. Niech sobie siedmiolatek też będzie jubilatem, niech się cieszy! Naprawdę nie widzę w tym problemu, choć może nie jest to dostojny wiek. W zasadzie nie istnieje precyzyjnie określona dolna granica dostojności, więc wyjaśnienia językoznawców nie są klarowne – czy 60 lat życia wystarcza do dostojności, czy musi być 70? Ile konkretnie potrzeba do spełnienia norm jubileuszu? Z punktu widzenia matematyki najmniejszą całkowitą liczbą dodatnią jest 1, więc niech tyle wystarczy. Ukończenie 7. roku życia nie jest też okrągłą rocznicą, ale czy brak okrągłości jest przeszkodą? Ludzie pytają, co z 18-ką? Powyższy artykuł nie przekonuje mnie. Często cenię sobie opinie językoznawców, ale zachowuję prawo do własnego zdania. Każdy użytkownik języka je ma. Dyskusja jest właśnie po to, aby wyjaśniać nieporozumienia.

Pytania o jubilata i solenizanta padają w programach językoznawczych. Wyjaśnienia podane w słownikach nie są akceptowane przez Polaków. Chyba nie ma sensu wpajać ich na siłę. Trwanie dla zasady przy normatywnych ustaleniach wygląda na utrudnianie sobie życia na własne życzenie. Obiecuję, że nie pogodzę się z mówieniem ŁORD na Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, nie zaakceptuję dwutysięcznego dwudziestego piątego, a tym bardziej toalety koedukacyjnej, ale tu nie widzę potrzeby walki. Uznanie stanu rzeczy nie będzie przecież kodyfikacją rażących błędów, które „Złote Pióro” tępi. Postuluję odejście od zacytowanej wcześniej wykładni, według której (...) JUBILATEM nazywamy zawsze kogoś starszego, szacownego i mającego za sobą długi staż (...). Dostrzegam, że w Polsce są większe problemy językowe, niż wpajanie ludziom, że sześciolatkowie rzekomo nie mogą być jubilatami. Niech sobie mają swój mały jubileusz. 

Światełko w tunelu znajduję w poniższym artykule Joanny Ginter, która wprawdzie walczy z językowymi zwyczajami Polaków, ale chociaż dostrzega ich przyczynę:

Dlaczego osoby obchodzące urodziny nazywa się często jubilatami?

Zapewne z potrzeby wypełnienia luki w języku: jak nazwać osobę świętującą urodziny? Tradycyjny solenizant to przecież ktoś, kto obchodzi nie tylko urodziny, lecz także imieniny, które dziś, zwłaszcza w młodszych pokoleniach, nieco straciły na znaczeniu.

Właśnie, dlaczego osoby świętujące urodziny i imieniny określać tak samo? No i ta luka w języku, którą wprowadzają... słowniki, bo Polacy jej nie mają. Wiedzą, jak nazwać kogoś, kto ma urodziny: jubilat. Dziwi też tłumaczenie (tu go nie zacytowałem, jest pod linkiem), że jubileusze muszą być podzielne przez 5. Mając 50 lat jesteśmy jubilatami, a za rok już nie?

Ciekawe jest jeszcze wyjaśnienie Katarzyny Kłosińskiej:

Zastanawiam się, kogo można nazywać jubilatem. Powodem wątpliwości jest mało wyrazista definicja jubileuszu. Czy okrągła rocznica to taka, który wypada po całkowitej liczbie dekad – 20, 30 itd.? Chyba można zagęścić tę skalę do pięcioletnich odstępów, bo rocznicę typu 35 też obchodzi się czasem szczególnie.

Ale co, kiedy chodzi nie o rocznicę wydarzenia, tylko po prostu o urodziny? Parolatek nie jest jubilatem, a osiemnastolatek? To w końcu ważne urodziny. A jak z późniejszymi urodzinami?

 

Na pewno jubileuszem nazwiemy okrągłą rocznicę (np. 30, 40), ale także taką, która wypada po pięcioleciu (np. 35-lecie). Jubileusz bowiem to ważne święto. A zatem jubilat to ten, kto takie święto obchodzi – 50. urodziny, 35-lecie pracy zawodowej itp.

Od jakiegoś czasu (dłuższego, bo już Czesław Niemen śpiewał: W domu święto, Krzyś jest dzisiaj ośmioletnim jubilatem…) słowa jubilat używa się na oznaczenie osoby, która obchodzi którekolwiek urodziny. Wynika to zapewne z chęci odróżnienia tego, kto obchodzi urodziny, od tego, kto obchodzi imieniny (solenizanta). Tradycyjnie bowiem oba te pojęcia „obsługuje” jeden rzeczownik – solenizant. Przyznam, że mam tu mieszane uczucia – z jednej strony rozumiem potrzebę nazewniczą (skoro są dwa pojęcia: ‘urodziny’ i ‘imieniny’, to chciałoby się, żeby każde z nich miało swój odpowiednik w nazwie osoby świętującej ten dzień), z drugiej strony nazywanie jubilatem 3-latka obchodzącego urodziny jest dla mnie po prostu pretensjonalne.

Źródło: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Jubileusz-i-jubilat;17102.html

Co do ostatniego zdania, ja nie wyczuwam pretensjonalności w nazywaniu trzylatka jubilatem. Językoznawczyni, próbując znaleźć argument za utrzymaniem norm, sama przyznaje, że obsługiwanie różnych nazw uroczystości przez jeden rzeczownik jest problematyczne i Polacy chcieliby to rozgraniczyć. Czemu więc nie pozwolić im? Zwracam też uwagę na to, że dla osoby zadającej pytanie definicja jubileuszu jest mało wyrazista. W tym artykule sam o tym napisałem, i to jeszcze zanim natknąłem się na ten cytat!

Jeszcze opinia dr. hab. Macieja Malinowskiego, którego często przytaczam. Na podstawie źródeł leksykograficznych nie widzi on podstaw do nazywania jubilatami nawet osiemnastolatków, ale i dostrzega zjawisko zawężania znaczenia solenizanta. Kiedyś oznaczało ono także osobę obchodzącą różne inne uroczystości w życiu. Ja na tej podstawie wnioskuję, że chęć ograniczenia przez Polaków znaczenia solenizanta tylko do imienin jest naturalnym kolejnym etapem tego procesu.

Wniosek: proponowałbym reformę haseł słownikowych. Na pierwszym miejscu umieściłbym praktycznie używane przez Polaków znaczenia (jubilat ma urodziny lub jakikolwiek jubileusz, np. zawodowy, a solenizant wyłącznie imieniny), natomiast obecnie uważane za poprawne na drugim, z kwalifikatorem rzadziej.  

A może macie jeszcze inne pomysły na definicje solenizanta i jubilata? Koleżanka Justyna zamiast „nieokrągłego” jubilata proponuje słowo urodzinowiec, ale obawiam się, czy przez porównanie do imiennika (człowieka o tym samym imieniu) nie byłaby to raczej osoba, która obchodzi urodziny tego samego dnia. Ja na obchodzącego którekolwiek urodziny w końcu wymyśliłem termin rocznicowiec, choć nie zależy mi na lansowaniu go, skoro popieram jubilata. Piszcie – to klub językowy, który nie ogranicza się tylko do prezentowania już istniejących ustaleń. Dyskutujemy o języku, proponujemy ulepszenia. To nie pierwszy przypadek, kiedy wnioski „Złotego Pióra” różnią się od oficjalnych norm. To naturalna sprawa. Prof. Jan Miodek też nieraz mówi (ale nie w omawianej tu kwestii), że chciałby coś zmienić, lecz w zgodzie z normą jest akurat tak.

Na zakończenie statystyczne ciekawostki dotyczące moich jubileuszy: w dniu, w którym kiedyś obchodziłem 30. urodziny, książę Karol (obecnie król Karol III) miał 60., a więc był dwa razy starszy ode mnie. Natomiast Leopold Staff urodził się równo 100 lat przede mną, co do dnia. 14 listopada przyszła na świat również Astrid Lindgren.

I jeszcze ciekawostka fotograficzna. Poniższe zdjęcie pochodzi z Warszawy. Treść bardzo prosta i zrozumiała, ale przydałby się przecinek.

Marcin Galant

zlote.pioro@mbp.kalisz.pl

https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip

 

Aktualizacja – 6 czerwca 2025

Skomentuję jeszcze artykuł na stronie https://www.polscylektorzy.pl/ Ostatni akapit rozpoczyna się słowami: Artykuł powstał dla dobra języka polskiego, ale też dla naszej... wygody. To pierwsze stwierdzenie jest raczej subiektywnym odczuciem autorów, bowiem z moich obserwacji wynika, że użytkownikom języka do skutecznej komunikacji bardziej potrzebne jest rozróżnienie osoby obchodzącej urodziny od tej świętującej imieniny, niż podział na okrągłe i nieokrągłe rocznice. 

W moim odczuciu nieładne jest porównanie: (...) dyskusja z fanem „jubilata” przypomina zazwyczaj spór z antyszczepionkowcem lub wyznawcą teorii spiskowej o celowym zamachu na nasze zdrowie poprzez chemitrails. Merytoryczna dyskusja polega właśnie na wymianie poglądów przez obie strony. Kopernik też głosił z pozoru szalone tezy, a okazało się, że miał rację. Nie znaczy to, iż jestem przekonany, że celowo rozsiewano wirusy, ale osoby wprowadzające od 2020 r. obostrzenia także się pomyliły i nie dawały sobie wytłumaczyć błędów, więc nie pochwalam zacytowanej retoryki.

Banery/Logo