Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu - Złote Pióro 35: Lubelski czy lubliński?

Złote Pióro 35: Lubelski czy lubliński?

Kiedyś ten wątek pojawił się w naszym klubie, ale wracamy do niego na prośbę naszego kolegi. Okazuje się, że wątpliwości co do przymiotników utworzonych od nazw miejscowości jest więcej.

I tak na przykład jest:

  • Lubin – lubiński, ale: Lublin – lubelski,
  • Wronki – wronecki lub wronkowski,
  • Kościerzyna – kościerzyński lub kościerski,
  • Zabrze – zabrzański lub zabrski,
  • Leszno  – leszczyński, a nie lesznowski (niektóre Leszna mają przymiotnik leszniański lub lesznieński),
  • Turek – turecki, a niekiedy turkowski.

Przymiotniki można tworzyć od części nazwy, a nie całości, stąd poprawność kościerskiego. Osobiście unikam tej formy, ponieważ brzmi jakby dotyczyła nazwy Kościerz, a nie Kościerzyna. Zabrski ze względu na zbitkę spółgłosek jest już na tyle trudny do wymówienia, że ogólnie wolimy zabrzański.

Nie unikniemy jednakowego przymiotnika w przypadku miejscowości: Świdnik, Świdniki i Świdnica. Zawsze to będzie świdnicki. Wygodniej jest, gdy przymiotnik jednoznacznie identyfikuje nazwę, ale nie zawsze da się wprowadzić takie zróżnicowanie. Tam, gdzie można, polecam to robić, w pozostałych przypadkach nie pozostaje nic innego jak sprawdzać w tekście, o którą miejscowość chodzi, gdy przeczytamy o czymś np. świdnickim.

Co do Turku – turkowski pochodziłby raczej od nazwy Turków lub Turkowo. Turecki zderza się brzmieniowo z państwem tureckim (Turcją), stąd próby znalezienia innej formy, ale w rzeczywistości chodzi o wymarłe już zwierzę – tura. Błędu językowego w tureckim więc nie ma, jest zaś ta drażniąca uszy dwuznaczność.

Co do Lublina, to istnieje teoria, że chodzi tu o imię Lubel bądź Lubla. Leszno było kiedyś Leszcznem, stąd podobna niekonsekwencja, która pewnie nieprędko zniknie. Rzeczywiście, zmiana lubelskiego na lubliński oraz leszczyńskiego na lesznowski miałaby uzasadnienie i byłaby sporym ułatwieniem, ale silna lokalna tradycja wyhamowuje proces standaryzacji nazw do ogólnych norm. Łatwiej byłoby z Lublinem, bo lubliński niekiedy pojawia się w tekstach pisanych. Istnieje też takie nazwisko. Mamy jednak oficjalnie: powiat lubelski, województwo lubelskie i Muzeum Wsi Lubelskiej, a nie Lublińskiej.

Uwaga: od nazwy Lubliniec (jest takie miasto) utworzymy już tylko przymiotnik lubliniecki. Kąty – kącki, ale Kątki – kątecki. Od Ciechocinka powinno się tworzyć ciechocinecki, gdyż ciechociński dotyczy nazwy Ciechocin. Ponieważ nie ma słynnego na całą Polskę Ciechocina (ale jednak Ciechociny istnieją), prawdopodobieństwo pomyłki jest niewielkie, jeśli powiemy o ciechocińskich tężniach, lecz w zasadzie są one ciechocineckie. Powołuję się tu na Wykaz urzędowych nazw miejscowości i ich części.

Zastanawia mnie też, dlaczego w Świnoujściu tworzy się dopełniacz od nazwy Karsibór – Karsiborza (spotkałem się z tym w 2020 r. także w rozkładach jazdy). To nie jest Karsibórz, lecz Karsibór, a więc Karsiboru. Wygląda to na podobny problem jak ze Szkudłą – mieszkańcy posługują się gwarą niezgodną z polskim systemem deklinacji. Tak czy inaczej, przymiotnik to karsiborski, on nie wzbudza zastrzeżeń.

Czytelniczka pyta o tworzenie nazw mieszkańców. Może być ono problematyczne, również nie zawsze jest jednoznaczne. Z kaliszaninem nie ma dylematów, ale zajrzyjmy znów do Turku. Nie wiem, czy większość mieszkańców woli być turkowianinami czy turczanami, bo turkami przecież nie są. Z pomocą przychodzi Poradnia Językowa PWN:

   Jak należy nazywać mieszkańca Turku (województwo wielkopolskie) – turczanin czy turkowianin? Prof. Miodek w jednym ze swoich programów użył nazwy turczanin, na lokalnych forach internetowych dyskusja jest jednak podzielona.
Dziękuję za odpowiedź.
 
Mieszkaniec Turku to turczanin. Taką formę podaje Słownik nazw miejscowości i mieszkańców PWN pod red. M. Łazińskiego (Warszawa 2007).
 
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski

Rzeczywiście, turkowianin bardziej pasowałby do nazwy Turków lub Turkowo, a nie Turek. Mimo to można znaleźć przykłady, kiedy to mieszkańcy nie stosują się do tego ustalenia, takie jak podlinkowany artykuł.

Koło – kolanin, kolanka, a może kołowianin i kołowianka? Gramatycznie tak też się da, ale norma to kolanin i kolanka (zbieżność ze zdrobnieniem od wyrazu kolana przypadkowa). Mieszkańcami Poznania i Warszawy są poznanianie i warszawianie, ale poznaniacy i warszawiacy nie są już nacechowani potocznie, są to co najmniej równorzędne formy, a nawet zyskały przewagę. Najrzadszy jest poznańczyk. Nie zawsze jest jedyna poprawna forma. Jeśli da się utworzyć więcej, to od zwyczaju będzie zależeć, która wygra.

W internecie raczej pisze się mieszkaniec Łasku. Udało mi się trafić na formę łasczanin:

(...) „Ze względu na wielowiekową niepamięć o tym niezwykle zasłużonym i godnym szacunku człowieku, łasczaninie, kapłanie, mecenasie, bibliofilu i poecie wydaje się to koniecznością dziejową i długiem, który należałoby po przeszło trzech wiekach spłacić” (...)

Źródło: https://archidiecezja.lodz.pl/archiwum/pliki/prace_i_materialy_historyczne_t10.pdf 

O wiele częściej występuje łaskowianin. W przypadku Błaszek także częściej widzę błaszkowianina niż błaszczanina

Zajrzałem do wspomnianego słownika pod redakcją Marka Łazińskiego. Tam jednak są błaszczanin i błaszczanka, a przymiotnik, tak jak w Wykazie nazw miejscowości i ich części, to błaszecki, a nie błaszkowski (ten ostatni moim zdaniem bardziej pasowałby do nazw Błaszków lub Błaszkowo, więc zgadzam się z autorami). W przypadku Łasku pojawiają się łaszczanin i łaszczanka (przez sz, a nie s), przymiotnik to łaski. Turek: turczanin, turczanka, ale uwaga, przymiotnik to zarówno turecki, jak i turkowski. Również turkowski widnieje przy haśle Turków, ale tam mieszkańcami są tylko turkowianie. Zaskoczenie jest z Ciechocinem i Ciechocinkiem, bowiem o ile w przypadku tego pierwszego ciechocinianie i ciechociński nie budzą wątpliwości, to w drugim zamiast ciechocinczan i ciechocineckiego mamy te same formy, co dla Ciechocina, a to niezgodne z normą! Przecież napisałem, że w wykazie nazw miejscowości był ciechocinecki!

Na bibliotecznej półce znalazłem jeszcze „Słownik nazw geograficznych z odmianą i wyrazami pochodnymi” Jana Grzeni z 2008 roku. Tu również przy Ciechocinku mamy ciechociński, a jednowyrazowej nazwy mieszkańca... nie używa się. To jakieś żarty, jeden słownik przeczy drugiemu. To już trzecia wersja w tej samej sprawie! Ciechocina nie ma tu wcale. Następny numer jest z Błaszkami. Pojawiają się błaszkowianie i błaszkowski. Ten słownik najbardziej odstaje od reszty źródeł. Z Łaskiem i Turkiem podaje to samo, co dzieło pod red. M. Łazińskiego. Dla formalności dodam jeszcze, że w przypadku Turku wymienia ponadto Wysoczyznę Turecką i Wzgórza Tureckie. 

Jak widać nawet fachowe źródła podają sprzeczne dane! Czy naukowcy nie mogą się zdecydować? I jak tu Polacy mają sobie radzić z językiem? Słowniki te dzieli tylko jeden rok wydania, a nie jeden wiek. Nie wiem, czy autorom bardziej zależało na przypodobaniu się mieszkańcom, czy na zgodności z gramatyką. Może chcieli pogodzić jedno z drugim, ale to akurat nie udało się.

Przypominam, że kaliszanami jesteśmy tylko do 31 grudnia 2025. Od 1 stycznia 2026 staniemy się Kaliszanami dużą literą, bowiem wejdzie w życie reforma ortograficzna. 

Kwiatek językowy to duplikat dokumentu, podarowany przez Pawła Borowskiego do Społecznego Archiwum Kaliszan. Okazuje się, że niektórzy mają problem z pisownią słowa „duplikat”. Dla ułatwienia znalezienia błędu dodajmy, że nie chodzi o „u/ó”.

Marcin Galant

zlote.pioro@mbp.kalisz.pl

https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip

Banery/Logo