Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu - Złote Pióro 42: Feralne, pechowe liczby

Złote Pióro 42: Feralne, pechowe liczby

W piątek, do tego trzynastego, postaramy się obalić mity o przesądach. Co o wyrazach feralny i pechowy mówią słowniki? Inspiracją do rozważań było żenujące wydarzenie, jakie rozegrało się w ostatnich latach nad Zatoką Gdańską.

Definicje przymiotnika feralny są dość krótkie. „Słownik języka polskiego PWN” mówi, że to:

«przynoszący niepowodzenia»

„Wielki słownik języka polskiego” zaś podaje, iż to:

taki, który przynosi pecha lub nieszczęście.

Pechowy według SJP PWN to:

1. «mający pecha»
2. «przynoszący pecha»
3. «pełen niepowodzeń»

WSJP zaś dzieli hasło na dwie kategorie. O człowieku mówi, że:

taki, który doświadcza pecha.

O losie zaś, iż to:

świadczący o doświadczaniu przez kogoś pecha.

Najwięcej mitów narosło wokół liczby 13. Trudno ustalić, skąd to się wzięło. Jedni piszą, że przez następstwo po 12, symbolizującej komplet, np. 12 miesięcy, apostołów, godzin na zegarze. Liczba 13 przez to kojarzyła się z niepełnością, czymś odbiegającym od normy. Inni, że to przez schwytanie rycerzy zakonu templariuszy 13 października 1307 r. przez króla Francji Filipa IV – wielki mistrz zakonu, Jacques de Molay rzekomo śmiercią przeklął władcę oraz papieża Klemensa V, którzy wkrótce zmarli. W podlinkowanym artykule lęk przed nią nazwana jest słowem triskaidekafobia, a strach przed piątkiem trzynastego to paraskewidekatriafobia. Takich słów nie ma jednak w cytowanych wyżej słownikach. Ich brzmienie jednoznacznie wskazuje na pochodzenie greckie. Pechowość piątku wiązana jest zaś ze śmiercią Jezusa.

Z tego wyłamują się Włosi, dla których najbardziej pechową liczbą jest 17. Dlaczego? Jak podaje portal Italomania:

Bardziej pechowa dla Włochów od liczby 13 jest jednak 17, ponieważ Włosi są spadkobiercami kultury starożytnego Rzymu, a dla Rzymian przeklęta była właśnie 17-stka. Zapis tej liczby w rzymskim systemie to XVII, a jej anagram to łacińskie VIXI, czyli złowieszcze „io vissi” – „żyłem”.

Między innymi w Chinach złą reputację nosi cyfra 4 i wszystkie liczby, które ją zawierają. Związane jest to z podobieństwem jej brzmienia do słowa śmierć. W Wikipedii zostało to określone jako tetrafobia. Czytając artykuł nie wiedziałem, czy śmiać się, czy bać opisanych w nim absurdów. Słowniki, z których korzystam, takiego terminu również nie odnotowują.

Złą sławę przypisuje się numerowi 666. Więcej na temat Liczby Bestii znajdziecie np. w Wikipedii, tłumaczenie jest dość skomplikowane. 

Wszystkie tego typu interpretacje opierają się jedynie na symbolice. Oczywiście nie ma reguły językowej, która zaleca unikanie nadawania numerów 4 czy 13 liniom komunikacyjnym, piętrom czy pokojom hotelowym. Także z punktu widzenia matematyki są to takie same liczby jak każde inne. W tej nauce nie ma liczb lepszych i gorszych, wszystkie są jednakowo ważne. Jest miło dopóty, dopóki zabobony traktuje się z przymrużeniem oka. Niestety stało się coś, co nie przystaje do XXI wieku.

Gdy w 2006 r. numerowano linie autobusowe w woj. pomorskim, powiat pucki otrzymał do rozdysponowania pulę sześćsetek (650-669). Sezonowe połączenie na Hel zostało oznaczone jako 666. Trochę było to dla żartu, ale numer mieścił się w przedziale, więc trudno tu coś zarzucić. Przydział zakresów liczbowych dla poszczególnych gmin to częsta praktyka w Polsce. Jedni pasażerowie potraktowali to z humorem, innym pewnie było obojętne, czy wozi ich 666, 222 czy 1001. Ale pewne środowiska zaprotestowały przeciw kursowaniu linii z diabelską liczbą na Hel (podobieństwo do angielskiego słowa hell - piekło) i zażądało zmiany.

PKS Gdynia w końcu ugiął się pod presją, mimo że, mam nadzieję, nie było prawnych możliwości wyegzekwowania absurdalnego żądania, które wywołuje uśmiech politowania. W końcu oznaczenie linii 666 zmieniono na 669. Tak oto rozum przegrał z przesądami, i to w XXI wieku...

Myślę, że to właśnie unikanie spornych liczb świadczy o zabobonności, a traktowanie ich równorzędnie z innymi o dystansowaniu się od przesądów.

Dodam, że nie jechałem ani 666, ani 669, ale nie przez przesądy. Na Helu byłem już po zmianie numeru, natomiast trasa nie pokrywała się z moimi potrzebami (linia nie kursowała do Gdańska), choć ponoć wielu osobom pasuje, dlatego wybrałem pociąg.

Jako bibliotekarz nie mogę powstrzymać się przed skojarzeniem książkowym. Nie słyszałem, żeby w Biblii pomijano stronę 666, ani też nie przypominam sobie akcji wyrywania jej, a przy okazji Bogu ducha winnej 665. Gdyby coś takiego miało miejsce, to już byłaby katastrofa.

Ciekawostka językowa z innej beczki. W galerii poniżej znajdziecie pamiątkę z pikniku pod Piasecznem.

Marcin Galant

zlote.pioro@mbp.kalisz.pl

https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip

 

Banery/Logo